Są momenty, które na pierwszy rzut oka wydają się jednorazowe, może nawet przypadkowe.

Pojawiają się nagle i myślisz, że odejdą tak samo szybko…

A okazuje się, że nie.

One w Tobie zostają, to spojrzenie, ten uśmiech, ten dotyk, ten zapach.

I nagle, z tych małych chwil, zaczynasz dostrzegać, że to Twój uśmiech, Twoje spojrzenie, Twoja myśl i Twój zapach pokazują Ci, że się wybudzasz.

Patrzysz w lustro i widzisz kobietę piękną, uśmiechniętą.

Jej cera błyszczy, choć w środku trwa armagedon i wydaje się, że wszystko się wali.

Ona jednak stoi, czuje się świetnie i wie, że kobieca energia to coś więcej niż fizyczność.

IMG_7292.jpeg

To przestrzeń, w której rodzi się pewność siebie, odwaga i radość z bycia sobą.

To źródło, które zasila nie tylko serce, ale i działania w świecie.

Pozwoliłam sobie odczuwać, bez oceniania, bez strachu „co wypada”.

Zapytałam siebie: „A czego Ty chcesz? Jak Ty się z tym czujesz?”.

I wtedy zadziała się magia.

Najpierw poczułam się świetnie.

A zaraz potem stałam się bardziej otwarta na inne obszary życia.

W zaledwie kilka dni łatwiej mi działać, podejmować decyzje, wychodzić po to, czego potrzebuję i stawiać granice.

Może to energia Bramy Lwa.

A może po prostu czas, w którym uczę się brać z życia to, co jest dla mnie dobre, tu i teraz.

Bez tłumaczenia się. Bez usprawiedliwień.